Poleca:

Aweo.pl - skuteczne pozycjonowanie.



Polecane Strony:

tondos.com - fotografia ślubna Lublin
techbaza.pl - lodówka samsung
vademecumtax.pl - obsługa podatkowa
pcts.pl - Psycholog Warszawa
mzbkancelaria.pl - porady prawne Poznań
Zapraszamy.
A A A

Piekielna Jama

 

 

 

Karol May







W kraju Mahdiego

Część pierwsza

Łowca niewolników


Jama miała mniej więcej cztery łokcie głębokości. Dolne jej ściany były zbudowane z czarnych cegieł nilowych, górne zaś z piasku. Zauważyłem też, że jama ku dołowi znacznie się rozszerzała. Ciemne dolne ściany podobne były do wnętrza wielkiego czworobocznego komina, zamkniętego od góry sklepieniem, nad którym z biegiem czasu osiadła gruba warstwa piasku. Zwietrzałe ceglane sklepienie rozluźniło się teraz pod jego naciskiem i poddało się uderzeniom kopyt ciężkiego konia i zapadło się do środka. Na dnie jamy zobaczyłem korpus grubasa, zasypanego piaskiem aż po pas; ręce miał złożone, a oczy zamknięte. Nie zabił się, gdyż z grubych ust jego wydobywały się owe stękające westchnienia. Teraz chodziło przede wszystkim o to, jak daleko w głąb prowadził szyb z czarnych cegieł. Leżałem w każdym razie nad budowlą staroegipską, nad którą z biegiem stuleci nagromadziło się tyle piasku, że zniknęła pod nim zupełnie. Pagórek, na którym byłem poprzednio, musiał być także częścią, i to może istotną, tej budowli. Trudno mi było odgadnąć, jaka była prawdziwa głębokość szybu. Mogła być przecież nawet bardzo wielka, a jeżeliby tak było istotnie, to piasek, w którym grubas utkwił, widocznie wstrzymał się na jakiejś zaporze; gdyby ta opadła, musiałby marszałek runąć w otchłań. W każdym razie ratunek jego nie był rzeczą bezpieczną. Ponieważ stękał, a jednak się nie poruszał, przypuszczałem, że jest ranny i nieprzytomny. Głośno na niego zawołałem i usłyszałem w odpowiedzi tylko głuche stęknięcie. Powtórzyłem wołanie i wtedy odpowiedział mi cichym złamanym głosem:

— Tu jestem, Asraelu!

Uważał mnie zatem za anioła śmierci.

— Kapu kiahaja! — ryknąłem na dół. — Otwórz oczy i rozejrzyj się dokoła.

— Nie mogę — odpowiedział teraz wyraźniej — bo jestem umarły.

— I umarli otworzą oczy po zmartwychwstaniu. Spróbuj tylko!

Otworzył oczy, spojrzał przed siebie i zobaczył czarną ścianę muru.

— Popatrz w górę! — rozkazałem mu.

Usłuchał, podniósł głowę i mnie w górze zobaczył.

— To ty, effendi? — zapytał głosem osłabłym. — A zatem jestem w piekle! O Allach, Allach, Allach!

— Dlaczego w piekle?

— Bo chrześcijanin nie może wejść do nieba, tylko do piekła. Ponieważ ty jesteś przy mnie, więc jesteśmy w piekle.

Trudno było walczyć z urojeniami marszałka, które tak utrudniały i opóźniały jego ratunek. Na szczęście przyszło mi na myśl, że jeżeli o głodzie mu wspomnę, zdołam go może do zupełnej przytomności przywrócić. Rzekłem więc bez namysłu:

— Tak, jesteśmy w piekle, lecz wpadłeś tylko w małą piekielną jamę. Gdy cię wydobędziemy, pojedziemy do Sijut i spożyjemy obiad, bo jestem bardzo głodny.

— ja także — odrzekł zelektryzowany. Twarz jego przybrała całkiem inny wyraz, oczy rozwarły mu się szerzej niż przedtem, a spojrzenie, które teraz rzucił w moją stronę, było badawcze i jasne.

— A więc się spieszmy! — mówiłem dalej. — Nie jesteś ranny?

— Nie, skoro nie umarłem.

— Nie ośmieszaj się! Żyjesz. Gdzie masz nogi? Stoisz w piasku, czy siedzisz?

Od położenia nóg zależało bardzo wiele. Jeśli siedział, to szyb był płytki, jeśli zaś stał pionowo, to tkwił w piasku ponad otłchanią.

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 32 Następna »